[JOB#053] Efekt Latte i co dalej? Sztuka drobnych oszczędności

mar 29, 2019 | Blog

Efekt latte stał się głośny w ostatnich latach za sprawą następstw kryzysu finansowego. Otóż po 2008 roku w USA jedna ze znanych sieci kawiarni zmuszona była zamknąć aż 600 placówek. Powód był banalny: konsumenci zaczęli szukać nawet drobnych oszczędności. Od tego momentu efekt latte kojarzy się z umiejętnością oszczędzania na każdym kroku. I rzeczywiście rezygnacja z dziesięciozłotowego wydatku każdego dnia może dać w perspektywie kilkudziesięciu lat setki tysięcy oszczędności! Jednakże, czy warto aż tak zaciskać pasa? Adept sztuki zarządzania finansami osobistymi oczywiście chciałby „mieć ciastko i zjeść ciastko”. Czyli w tym przypadku popijać ulubioną cafe latte każdego ranka i jednocześnie zaoszczędzić na niej. Czy jest to możliwe?

Czy już stać mnie na codzienną kawę na mieście?

Każdy z nas, kto lubi kawę, doświadcza tego, że zalanie wrzątkiem zmielonych ziaren kawy w domowym kubku nie daje takiego samego efektu, jak parzenie jej w ciśnieniowym ekspresie oraz zalanie spienionym mlekiem. Nie dziwi zatem fakt, że wielu z nas woli wydać „dziesiątkę”, aby od czasu do czasu, napić się porządnego espresso, cappuccino, cafe latte, czy też americano.

I tu pojawia się zasadniczy problem, czy na starcie kariery zawodowej, mając ambitne cele finansowe, możemy sobie pozwolić na tę odrobinę codziennego luksusu? Czy noszenie do pracy kawy w termosie to nie „obciach” skoro wszyscy inni gaworzą przy filiżance cappuccino w bistro? Przecież nikt z nas nie chce zbytnio wystawiać się na obmowy w stylu „to ten lub ta, co nosi kawę w termosie”. A jednak wielu Amerykanów 10 lat temu wybrało właśnie te opcję. Woleli mieć więcej wolnych środków pieniężnych na obsługę bieżących zobowiązań finansowych, niż pseudo-przyjaciół w pracy.

Ile pijemy kawy? Czy zamawiamy do niej deser?

Spróbujmy zatem policzyć, ile wydajemy średnio na kawy deserowe. Statystyczny Polak wypija 95 l kawy rocznie wytworzonej z 3 kg ziaren, co daje nam 11. miejsce na świecie. Wiem, wiem. Zaraz napiszecie, że z tą statystyką, to różnie bywa, bo ona nieco fałszuje rzeczywistość. (Np. jeśli mój sąsiad bije żonę raz w tygodniu, a ja nie biję wcale, to statystycznie rzecz biorąc obaj bijemy dwa razy w miesiącu). Przyjmijmy więc dla uproszczenia, że ja i ty pijemy jedną kawę dziennie. I teraz, jeżeli zdecydujemy, że w tygodniu 3-4 razy kupimy latte, bądź cappuccino w kawiarni, to wydamy na te przyjemności około 40 zł. Zaś jeśli tak będziemy robić przez cały rok, to wydamy – najczęściej nie zdając sobie z tego sprawy – aż 2.080 zł!

Hola, hola! Czy tylko tyle? Przyznacie, że często kawa jest tylko pretekstem, aby zamówić dodatkowo słodki deser. Może to być szarlotka na ciepło, sernik, a może pucharek lodów w upalne miesiące. Wówczas w kawiarni zostawiamy już średnio 25 zł. Jeśli uznamy, że możemy sobie na to pozwolić trzy razy w tygodniu, to w ciągu roku zostawimy w kafejkach już 3.900 zł! Jak widać drobna skłonność może mieć spore konsekwencje finansowe w ciągu całego roku, jeśli tylko przemieni się w powtarzalny, rytualny nawyk.

Wydatki na drobne przyjemności a wysokość zarobków

Zwróćmy uwagę, że od stycznia 2019 roku płaca minimalna w Polsce wynosi 2.250 zł. Czyli młoda osoba, która weszła na rynek pracy i przyjęła pierwszą pracę za płacę minimalną, kupując kilka kaw w tygodniu „na mieście” (bez ciastek) wydaje na ten cel prawie 1/12 dochodów rocznych! Idźmy dalej i spróbujmy zobrazować, co to znaczy?

Taka osoba musi pracować cały miesiąc i nic nie wydawać z zarobionych pieniędzy, aby sfinansować swoją słabość do kaw deserowych przygotowanych przez inne osoby (firmę). Nawet jeśli ta młoda osoba pozostaje na utrzymaniu rodziców i pracuje jedynie dla kaprysu, albo „bo tak wypada”, to przyznacie,  że wydatkowanie 8% zarobków na kawę jest mocno przesadzone. Wątpię, aby taka osoba wśród dziesięciu najważniejszych celów życiowych wymieniła „spożywanie smacznej kawy”. A jednak rzetelny obraz jej finansów osobistych właśnie na coś powyższego by wskazywał.

Według mnie jeśli finanse osobiste nie są skorelowane z naszymi celami życiowymi na zasadzie zależności „skutek-przyczyna”, to coś tu nie gra! Zatem jeśli wydajesz 8% na kawę, 20% na taksówki, 30% na rozrywkę w weekend itd., to nie rozmawiajmy o wolności finansowej, a nawet stabilności finansowej, bo niestety o tym mowy być nie może w takim przypadku!

Co więcej! Zwróćmy uwagę, że oszczędzając w ciągu roku te same 2.080 zł na kawiarenkach możemy „za darmo” kupić porządny domowy ekspres do kawy. Rezygnacja z drobnych przyjemności i oszczędzanie przynosi korzyści zawsze i wszędzie. Takie same korzyści przynosi poznanie swoich nawyków w kontekście finansów osobistych i zarządzania budżetem domowym.

Idea oszczędzania na drobiazgach nie jest nowa!

Na marginesie tego wpisu dopowiedzmy, że idea oszczędzania na każdym kroku wcale nie jest nowa. Tak naprawdę jest to idea stara jak świat. Jedynie teraz sprzedawana jest w nowym opakowaniu, powiedzielibyśmy nowej odsłonie marketingowej. Czy pamiętacie jeszcze mój wpis dedykowany Benjaminowi Franklinowi? (Link tutaj). Zacytujmy więc fragment: “Jeśli zadasz sobie trud uważania na szczegóły, będzie to miało następujący dobry skutek: odkryjesz, jak przedziwnie błahe wydatki wzrastają do wielkich kwot i zauważysz, że można by zaoszczędzić w przyszłości…” Tenże Franklin mawiał także: „Wystrzegaj się małych wydatków. Mały przeciek może sprawić, że zatonie wielki statek.”

Przypuszczam,  że bylibyście w stanie zarzucić mnie wieloma starymi cytatami, które w inny sposób wyrażają tę samą myśl. Jeśli tak, to czekam na komentarze lub e-maile. A może chciałby się ktoś podzielić swoimi doświadczeniami w zakresie drobnych oszczędności? Również na to czekam!

Do tematu „cafe latte” jeszcze wrócimy. Kawy deserowe to bowiem tzw. produkty (usługi) wysoko marżowe. A te, jak wiadomo, są na celowniku startujących mikro-przedsiębiorców. Dziś zatem o kawach w kontekście oszczędzania pieniędzy, ale już wkrótce pojawi się wpis o nich w kontekście mikro-przedsiębiorczości.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Powiązane artykuły