Coraz częściej słyszy się, że ludzie z okazji urodzin lub imienin dają sobie obrazy lub rzeźby z wizerunkiem starego, nobliwego Żyda liczącego złoto. Składając życzenia mówią przy tym: „…a tu masz Żyda na szczęście” lub „…a tu masz Żyda do pilnowania kasy”. Rzeczywiście, niejednemu z nas Żydzi kojarzą się ze zdolnością do pomnażania pieniędzy i nie jest to jedynie mitem. Choć statystyki mówią, że Żydzi to zaledwie 0,2% światowej populacji, to jednak goszczą w rankingach najbogatszych ludzi nader często. Każdy może to z łatwością sprawdzić w dobie interentu. Skąd bierze się ten fenomen? I jakie wnioski płyną z niego dla nas?

W żydowskich rodzinach pieniądze nie są tematem tabu!

Słyszałem wiele zabawnych teoryjek, skąd bierze się zdolność Żydów do pomnażania pieniędzy. Szkoda czasu tutaj na ich wyliczanie, omawianie i komentowanie. Te wszystkie zabobony biorą się stąd – zresztą jak zawsze – że ludziom brakuje rzetelnej wiedzy na temat konkretnego zjawiska. Jeśli ludzie czegoś nie rozumieją, to tworzą na ten temat barwne historyjki, które jednak mają nie wiele wspólnego z prawdą.

Fenomen przedsiębiorczości Żydów bierze się z ich kultury. W kulturze żydowskiej wielką wagę przykłada się do edukacji dzieci. Nie chodzi tutaj jedynie o edukację formalną, instytucjonalną, a więc w szkołach i na uczelniach. W jeszcze większym stopniu chodzi tutaj o wykształcenie w dziecku pożądanych umiejętności jeszcze w domu rodzinnym. Dlatego w żydowskich rodzinach rodzice i dziadkowie nie szczędzą swojego czasu, aby uczyć dzieci od najmłodszych lat praktycznych zdolności.

Zamiłowanie do samej edukacji nie jest jednak kluczowym czynnikiem późniejszych sukcesów finansowych przedsiębiorców pochodzenia żydowskiego. W kulturze żydowskiej, a tym samym w rodzinach żydowskich pieniądze nie są tematem tabu. O pieniądzach się rozmawia z dziećmi, a nawet uczy podstaw zarządzania nimi. Dla kontrastu dopowiedzmy, że ten „luksus” w polskich domach dotyczy zaledwie ułamka rodzin o tradycjach przedsiębiorczych! W przeważającej części polskich rodzin w ogóle nie rozmawia się o pieniądzach, co powoduje wielkie szkody społeczne i gospodarcze.

System słoików a aktywne zarządzanie oszczędnościami i inwestycjami

Już jakiś czas temu na blogu pisaliśmy, że istnieją dwa skrajne modele zarządzania oszczędnościami rodziny – podejście pasywne i podejście aktywne (link tutaj). Wówczas już wskazywaliśmy, że dominującym sposobem oszczędzania pieniędzy w rodzinach żydowskich jest właśnie oszczędzanie ich na początek miesiąca, a nie na koniec. Dzisiaj wyjaśnimy, skąd bierze się ten nawyk finansowy.

Edukacja finansowa w rodzinach żydowskich zaczyna się bardzo wcześnie, bo już w wieku 7 lat. Nie polega ona na długich wykładach, ale wyposażeniu dzieciaka w narzędzia, które pomogą mu samemu doskonalić właściwe nawyki finansowe. Dziecko otrzymuje pięć słoików, z których każdy ma inne przeznaczenie. Słoiki są oznaczane hasłami: „Dziesięcina”, „Rezerwy”, „Samopomoc społeczna”, „Oszczędności”, „Wydatki bieżące”.

Od tego momentu już sam „młody finansista” jest zobowiązany, aby każde, najmniejsze zarobione pieniądze rozdysponowywać do poszczególnych słoików według następującej proporcji:

  • 10% na dziesięcinę,
  • 10% na rezerwy,
  • 10% na samopomoc społeczną,
  • 20% na oszczędności,
  • 50% na wydatki bieżące.

Zwróćmy uwagę, że dzieci w ten sposób od najmłodszych lat są uczone, że utrzymywać należy się jedynie z 50% swoich dochodów! Pozostałe 50% dochodów należy „inwestować” w przyszłość! Czyli „fifty-fifty”, „pół na pół”! Połowę na teraźniejszość, połowę na przyszłość.

Skąd jednak 7-letni Żyd ma jakiekolwiek pieniądze? Tutaj pewnie nie ma różnicy między nim, a innymi dziećmi. Może dostanie drobną kwotę od dziadka na urodziny. Może pomoże ojcu przy prowadzeniu działalności gospodarczej. Wszystko zaczyna się od bardzo, bardzo małych kwot pieniędzy. Jednakże, czego się dziecko nie nauczy robić z małymi kwotami pieniędzy, tego tym bardziej nie będzie umiało robić z dużymi!

Oszczędności, inwestycje i zasady zarządzania kapitałem rodziny

Nie trudno zauważyć, że jeżeli ktoś od najmłodszych lat zacznie oszczędzać 20% wszystkich swoich dochodów, to bardzo szybko pojawi się u niego praktyczny dylemat decyzyjny, jak zarządzać kapitałem. W Polsce w większości rodzin ten problem nie występuje. Dlaczego? Nawet jeśli przeciętna rodzina zdoła oszczędzić większą sumę np. kilkaset tysięcy złotych, to te pieniądze rozchodzą na wyszukaną konsumpcję i podnoszenie tzw. poziomu życia. Zaraz padną pomysły typu: kupmy luksusowy samochód, zmieńmy mieszkanie na piękną willę, pojedźmy na egzotyczną wycieczkę. Wszystko to bardzo piękne, ale niestety bardzo niekorzystne dla budowania kapitału finansowego rodziny. W pewnym stopniu jest to pokłosiem tego, że ludzie nie wiedzą, co robić z kapitałem, a więc z większymi pieniędzmi.

Ja nie jestem ekspertem kultury żydowskiej, ale to podobno właśnie Talmud wskazuje, że 1/3 kapitału należy inwestować w nieruchomości, 1/3 w towary i 1/3 w papiery wartościowe. Zwróćmy uwagę, że każda klasa tych dóbr ma zdolność do pomnażania pieniędzy. Nieruchomości dają czynsz, towary marżę handlową, a papiery wartościowe odsetki, dywidendy lub zysk kapitałowy. Zatem kapitał zainwestowany w ten sposób jest bezpieczny, bo jest zdywersyfikowany i pomnaża swoją wartość.

Niedostatki polskiej kultury w zakresie edukacji finansowej

Już z tej powierzchownej analizy płyną wnioski, które powinny nas skłonić do przemyślenia swoich spraw finansowych. W polskiej kulturze – skądinąd wspaniałej i przebogatej – zagadnienie edukacji finansowej praktycznie nie istnieje. Jedynie literatura pozytywizmu dawała namiastki wzorców kulturowych w zakresie poprawnych nawyków finansowych. Brak właściwej edukacji finansowej w przeciętnych polskich rodzinach jest skutkiem naszej trudnej wielowiekowej historii – feudalizmu, zaborów i komunizmu. To dlatego pieniądze są najczęściej w polskich domach wciąż tematem tabu.

Warto zatem zrozumieć, dlaczego Żydów trzymają się pieniądze. Warto też znać ich model edukacji finansowej i próbować przenosić go na polski grunt dokonując odpowiedniej adaptacji i aktualizacji. Uczmy dzieci zarządzania pieniędzmi od najmłodszych lat. To chyba jedyny sposób, aby w łagodny sposób wykształcić właściwe nawyki finansowe. Będę one procentować całe ich dorosłe życie! 😉

4 komentarze

  1. Ma Pan rację, powiedzmy połowiczną.Przyjmuję i podzielam Pana oceny finansowego wychowania narodu żydowskiego-u nas tego nie ma- a szkoda. Lecz odpowiedzmy sobie na pytanie – dlaczego Polacy zwłaszcza przed wojną tak nienawidzili Żydów ? Odpowiedź wydaje się oczywista ( wiem to na podstawie własnej rodziny ) – kiedy przed wojną jakiś przedsiębiorczy poszedł do banku po kredyt bo chciał kupić, wybudować kamienicę, bądź fabrykę to kredytu nie uzyskał, bo bank był własnością Żyda. Kiedy natomiast przyszedł Żyd to mało że kredyt dostał, to jeszcze w nawiązce pomysł Polaka, któremu tego kredytu odmówiono. Podobnie było u nas na początku transformacji , gdzie ‚swoi” przychodzili do „swoich (czytaj czerwonych) ” dyrektorów banków, dostawali kredyty jakie chcieli i za nie kupowali fabryki, inne dobra które budowały pokolenia . Zawsze byli równi i równiejsi. Proszę szczerze odpowiedzieć na proste pytanie- dla czego od dziesięcioleci prezesami FED, Banku Światowego, EBOiR i innych kolosów finansowych świata stoją osoby pochodzenia żydowskiego. Podobnie było w Polsce gdzie czasach powojennych ministrem finansów, ministrem spraw zagranicznych i szefem NBP byli w przeważającej większości żydzi. Czemu 90% miliarderów w byłym Bloku Sowieckim to żydzi ?
    Pozdrawiam Pana
    Proszę pokazać polskiej pracującej rodzinie 2+2 z dziećmi w przedszkolu zarabiających najniższą krajową, wynajmującą mieszkanie sposób na oszczędzanie.

    1. Author

      Zapraszam Pana do zakupu i lektury mojej najnowszej książki pt. „Żydowska szkoła finansów i przedsiębiorczości”. Znajdzie tam Pan sporo przykładów sukcesów przedsiębiorców pochodzenia żydowskiego. Proszę pamiętać, że podstawowa zasada edukacji finansowej to koncentrowanie się na pozytywnych wzorcach godnych naśladowania. Jeśli chce Pan pokazywać negatywne przykłady, to musi Pan założyć swojego bloga i działać w internecie pod swoim pełnym nazwiskiem, tak jak ja. Na moim blogu będę pokazywał tylko i wyłącznie pozytywne wzorce finansowe. Niezależnie czy dotyczy to Polaków, Żydów, Chińczyków, Niemców, czy innych nacji. Myślę, że jeżeli Pan to dobrze przemyśli, to dojdzie Pan do podobnych wniosków. Co do ostatniego pytania/zdania, to również zachęcam Pana do założenia swojego bloga. Gdyby Pan przeczytał inne moje wpisy, to wyciągnąłby Pan prosty wniosek, że zachęcam ludzi do rozwoju zawodowego, uczenia się, zdobywania nowych kompetencji i doświadczeń, przewidywania dalekosiężnych skutków swoich decyzji w wymiarze finansowym. Jeżeli ktoś akceptuje najniższą krajową i nie ma żadnych ambicji, aby się rozwijać, to będę go odsyłać do Pana po poradę. Reasumując, proszę zmienić „na plus” swoje nastawienie do świata i innych ludzi. Wiem, że to dużo trudniejsze niż narzekanie i szukanie negatywnych usprawiedliwień dla siebie i innych, ale warto spróbować. Życzę sukcesów!

  2. Zapomniał Pan powiedzieć, że Żydzi mają pieniądze dlatego, że od wieków zajmowali się tak zyskownymi zajęciami jak lichwa, sprzedaż alkoholu i handel, czym ludziom o przeciętnej moralności wstyd było się zajmować. Pamiętamy Wokulskiego, który z tego powodu nie mógł liczyć na względy hrabianki Łęckiej. Pamiętamy chłopów rozpijanych celowo przez żydów, którym potem naliczano ogromne długi za wódkę . Po II wojnie światowej żydzi objęli większość lukratywnych posad w aparacie antypolskiego rządu będąc odpowiedzialnymi z prześladowania i mord Polaków w katowniach UB. Pisał o tym w swoich pamiętnikach Maria Dąbrowska. Jednocześnie te stanowiska umożliwiły im szybkie i spektakularne wzbogacenie się podczas gdy Polakom odbierano i kolektywizowano ich majtki oni dostawali apartamenty w Alei Róż . Do dziś ich potomkowie, tzw resortowe dzieci zajmują lukratywne stanowiska w sądownictwie, mediach , branży filmowej. Nie jest tajemnicą również że większość współczesnych banków stosujących gangsterskie metody jest w ich łapach.
    Polak nie może stosować zasady 5 słoików, ponieważ 80 % swoich zarobków wydaje na jedzenie i mieszkanie.

    1. Author

      Szanowna Pani, bardzo mi miło, że tak oczytana osoba znalazła czas, aby czytać i komentować moje wpisy w Akademii Finansów i Handlu.Myślę jednak, że nie do końca rozumie Pani, na czym polega moja działalność w internecie. Po co i dla kogo ją robię? W jakim celu? Zajmuję się podstawową edukacją finansową. Zatem cześć z Pani twierdzeń zupełnie nie dotyczy mojej działalności.Celem edukacji finansowej jest budowanie świadomości finansowej oraz krzewienie zdrowych nawyków finansowych. Czy Pani by chciała, abym przedstawił bieżący temat prezentując sylwetki Bernarda Madoffa lub Jordana Belforta (na motywach życiorysu tego ostatniego powstał scenariusz filmu „Wilk z Wall Street”, który pewnie Pani kojarzy)? Ja inaczej sobie wyobrażam edukację finansową i uważam, że bardzo dobrze przedstawiłem poruszany temat z perspektywy pozytywnej edukacji finansowej! Spróbuję to Pani wyjaśnić inaczej. Fascynuje się Johnem D. Rockefellerem i jego ultra-metodycznym podejściem do zarządzania finansami. Czy myśli Pani,że nie znam dobrze jego życiorysu i nie wiem, że jego życie nie było  w 100% kryształowe? Pójdźmy dalej. Chcę kiedyś zrobić materiał o niemieckiej szkole przedsiębiorczości. Czy wówczas napisze mi Pani w komentarzu, że Niemcy budowali obozy koncentracyjne i zapomniałem o tym dodać? Chcę też zrobić materiał o chińskiej szkole finansów.Czy napisze mi Pani, że Chińczycy jedzą psy i ja o tym nie wiem? Znamienne jest to, co Pani pisze, że ludziom o przeciętnej moralności wstyd było zajmować się np. handlem. To cały czas pokutuje w polskim społeczeństwie od feudalizmu. Mnie osobiście bliżej do Wokulskiego, niż „Łęckich” i proszę mi wierzyć, że jestem z tego powodu dumny bez względu na to, co myślą o tym inni ludzie! Dlatego prowadzę „Akademię Finansów i Handlu”, a nie np. „Akademię Manier i Dobrego Stylu”. Tak naprawdę najważniejsze jest to, co pisze Pani w ostatnim zdaniu. W finansach i przedsiębiorczości już tak jest, że jeśli Pani pomyśli i wypowie słowa „nie mogę”, to jest to prawdą i zaczyna się dziać w Pani życiu. Ale ponieważ ja zajmuję się POZYTYWNĄ edukacją finansową, to zdradzę Pani pewien sekret. Jeśli Pani zamiast tego zacznie konsekwentnie myśleć i mówić „MOGĘ!”, to staje się to także prawdą i zaczyna powoli działać (nawet jeśli cały świat będzie próbował Panią sprowadzić z powrotem do „nie mogę”). Proszę popróbować tak przez 1-2 lata i sprawdzić, a doświadczy Pani zbawiennych rezultatów! Gorąco polecam! Dziękuję za komentarz i serdecznie pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *