Mój kanał na Youtube ma 500 subskrybentów! Dziękuję Wam!

Dzisiaj wpis z okazji przekroczenia 500 subskrypcji na Youtube. Ktoś powie, że to bardzo mało! A ja powiem, że dla mnie to sukces i cieszę się z każdego pojedynczego subskrybenta!

Jeżeli czegoś żałuję, to tylko tego, że nie mogę Was poznać osobiście i porozmawiać o Waszych oczekiwaniach! Mimo tego dziękuję Wam wszystkim – dotychczasowym subskrybentom – za wsparcie i zaufanie. Jednocześnie namawiam do kontaktu ze mną przez e-mail, formularz kontaktowy lub social media. Po co?

Bardzo proszę o informację: Co dalej poprawiać w jakości i formule (marketingu) mojej działalności? Czy udało mi się zainspirować Was do pozytywnych zmian w finansach? Czy buduję Wasze pozytywne nastawienie do przedsiębiorczości? Czego oczekujecie ode mnie na przyszłość?

Krótkie podsumowanie dwóch lat działań w sieci

Nie ma co ukrywać, że dwa lata temu, gdy rozpoczynałem prowadzenie mojego osobistego bloga i vloga, byłem do tego zupełnie nieprzygotowany. Chciałem to zacząć robić, ale nie wiedziałem zupełnie, jak się to robi. Troszkę poszedłem „na żywioł” i nie było to zupełnie niezamierzone. Ja chciałem tak zrobić dla siebie i dla Was!

Oczywiście popełniłem mnóstwo błędów merytorycznych i technicznych. Nie czas tutaj na ich wyliczanie. Może się o to kiedyś pokuszę. Jednakże Wy – moi najwierniejsi Widzowie i Czytelnicy – mieliście okazję śledzenia takiego internetowego „start-upu”. Myślę, że mogło to mieć dla Was sporą wartość, bo lepiej uczyć się na cudzych błędach, niż na swoich. Cudze błędy mniej bolą 😉

Można zatem powiedzieć. Poszedłem „na żywioł” i dokonałem swoistego „rozpoznania bojem”, jak powiedziałby dowódca wojskowy. Jednakże zarówno blog i vlog wciąż istnieją. Zaś jak widać z tytułu dzisiejszego wpisu zaczynam osiągać pierwsze kamienie milowe.

Szerokość i głębokość kanału na Youtube

Bo 500 subskrybentów to właśnie taki pierwszy kamień milowy. Zaczyna on oznaczać mniej więcej tyle, że kanał Youtube odrywa się powoli od przysłowiowego pasa startowego. Oczywiście dojście do 1.000 subskrybentów będzie wymagało ode mnie sporo czasu, pracy i kreatywności. Ale może się uda mając Wasze wsparcie?

Proszę pamiętajcie, że nawet proste zostawienie krótkiego komentarza pod filmami na Youtube z pozdrowieniem jest takim wsparciem. Każdą Waszą reakcję – komentarz, lajk – dostrzega „oko” algorytmu Youtube’a. Przy tej całej zabawie w Youtube dowiedziałem się także, że bardzo ważne są dwa wymiary oddziaływania kanału. Po pierwsze, szerokość, po drugie, głębokość.

Szerokość kanału Youtube jest bardziej oczywista i łatwiejsza do rozpoznania. Wystarczy popatrzeć na licznik subskrypcji i licznik odsłon najlepszych filmów na kanale i wszystko staje się jasne. Od razu można stwierdzić na tej podstawie: Ten człowiek ma popularność, a tamten raczej nie wzbudza zainteresowania. Szerokość kanału Youtube jest ogromnym atutem marketingowym. Jest to bowiem niezbity dowód rzeczowy – tzw. social proof – że duża grupa ludzi interesuje się tymi treściami.

Jednakże w marketingu online ważna jest także głębokość kanału Youtube, a więc realne zaufanie, które ma twórca. Myślę, że u mnie z tym drugim wymiarem akurat nie jest najgorzej. Wnioskuje to na podstawie częstotliwości Waszych dotychczasowych kontaktów ze mną na tzw. „priv”. Dlatego też wiem, że warto robić i doskonalić, to co zacząłem dwa lata temu w internecie. Pomimo tego, że szerokość mojego kanału Youtube nie jest oszałamiająca 😉

Krótkie sprawozdanie wyników działalności

Jednakże dzisiaj poważniejsze marketingowe rozważania zostawmy na boku. Teraz jest czas, aby cieszyć się z pierwszego ważnego kamienia milowego na kanale Youtube. Warto więc zrobić krótkie, okresowe podsumowanie. Bo oprócz błędów i wyciągania z nich wniosków na Waszych oczach udało mi się zrealizować kilka fajnych mikro-przedsięwzięć.

Najbardziej cieszę się oczywiście z tego, że Pan Bartek Abram namówił mnie do robienia kursów online na Udemy. Dzisiaj mam na Udemy cztery kursy online i nieco ponad 10,7 tys. kursantów. Warto podkreślić, że trzy z tych kursów online mają status Bestsellera w swojej kategorii w języku polskim.

Te cztery kursy to:

Podstawy RACHUNKOWOŚCI od Zera do Buchaltera początkującego

Wstęp do Zarządzania, Finansów i Rachunkowości Biznesu

FINANSE OSOBISTE krok po kroku od Zera do Milionera

FINANSE od Podstaw w Praktyce – etat, kredyty, INWESTOWANIE

Możecie tam sprawdzić tenże prestiżowy status bestsellera kategorii. Przy okazji stwierdzicie, że przy tym wpisie zrobiłem promocję dyskontową. Każdy z nich dostępny jest teraz przez 5 najbliższych dni za jedyne 34,99 zł. Jest to najniższa możliwa cena na Udemy. Wystarczy przy zakupie użyć promocyjnego kuponu: YOUTUBE500

Jak widzicie warto być na bieżąco z tym blogiem finansowym. A jak to zrobić? Nic prostszego! Zapisz się na Newsletter! (Widget do subskrypcji newslettera jest w górnym prawym rogu strony.)

Ponadto, mam już dwie książki o finansach i przedsiębiorczości, które można traktować jako praktyczne poradniki. Już wkrótce pojawią się one w zakładce „sklep” na mojej stronie. Będą oczywiście też e-booki. (Tak naprawdę napisałem i wydałem już sześć książek, ale cztery spośród nich mają charakter naukowy i nie mieszczą się w konwencji tego bloga finansowego.)

Co lepsze: strona na Facebooku, czy kanał na Youtube?

Moja piętą achillesową jest oczywiście profil na Facebooku. Wiem, co należałoby zrobić, aby go nieco rozhuśtać. Jednakże koncentrowania się na tym, aby codziennie puszczać tam jakieś „zajawki” jest dla mnie stratą czasu – mojego i Waszego. Dlaczego tak sądzę?

Są już badania naukowe, które pokazują, że osoby przesiadujące zbyt długo na Facebooku mają skłonność do depresji. Zatem dla mnie uczestniczenie w wyścigu pod tytułem: kto wyprodukuje więcej postów i zdobędzie więcej lajków na Facebook, mówiąc delikatnie, nie jest zbyt pociągające, twórcze, ambitne, satysfakcjonujące.

Może kiedyś uda się nam zbudować grupę, która będzie zainteresowana comiesięcznymi webinariami na Facebook. Ale przecież takie „live’y” można też robić na Youtube.

Ja do serwisu Youtube mam jakoś większe przekonanie. Chociaż uważam, że algorytm tego serwisu wydaje się lekko upośledzony. Mówiąc w dużym skrócie: Algorytm Youtube wzmacnia to co jest mocne i osłabia to co już jest małe.

Algorytm Youtube wydaje się być szczególnie krzywdzący dla nowych kanałów i niszowych zasięgów. Jednakże nikt nie mówi, że w życiu jest zawsze sprawiedliwie i ma być łatwo dla początkujących. Temat specyfiki działalności na Youtube, szczególnie tej start-upowej, to także wątek na osobny wpis.

Ale właśnie dlatego jestem Wam wdzięczny! Nie potrzebowaliście tzw. „social proof” zobiektywizowanego w dziesiątkach tysięcy subskrypcji i wyświetleń na Youtube. Choć miałem mało subskrypcji i mało wyświetleń zdecydowaliście się mnie wesprzeć! To wilki fart dla mnie, że tacy samodzielni w myśleniu jesteście! Że nie kierujecie się stadnymi instynktami.

Moja prośba do Was o kontakt

Na koniec tego wpisu chciałbym Was jeszcze raz poprosić o wysłanie do mnie podpowiedzi zawartych w pytaniach na wstępie. Dajcie mi znać, co poprawić, co daje Wam wartość i czego oczekujecie na przyszłość. Oczywiście pamiętajcie, że specjalizuje się w tematyce finansów, przedsiębiorczości, nieruchomości, szkoleń online, itd. Można to łatwo zdiagnozować przeglądając spis treści tego bloga finansowego lub kategorie.

Zatem na pewno nikogo nie będę uczyć przez internet, jak tańczyć „Jezioro łabędzie”, ani jak hodować chomiki mandżurskie. Choć może? Przecież na 1 kwietnia, a więc „Prima Aprilis” też trzeba mieć jakiś „sztos” 😉

Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *