Lesław Niemczyk

Konserwatywnie o finansach
i przedsiębiorczości

piątek, 28 stycznia 2022

O mnie

Krótko o mnie

Bio

Publikacje

Artykuły

Blog

Newsy

Wywiady

Polecam

Szkolenia

Książki

Kursy on-line

Pozostałe

Newsletter

Youtube

Facebook

Kontakt

Polityka Prywatności

Regulamin sklepu

Lesław Niemczyk

Konserwatywnie o finansach i przedsiębiorczości

Inwestorzy antycypują nowy supercykl surowcowy | Grażyna Śleszyńska

maj 25, 2021 | Analizy

Ceny surowców, w tym metali nieszlachetnych, mocno odbiły się od października ubiegłego roku dzięki wprowadzeniu na rynek szczepionek przeciwko COVID-19. Inwestorzy i finansiści zacierają ręce w oczekiwaniu na nowy supercykl, który – jak się spodziewają – te wzrosty zwiastują

W ciągu ostatnich 200 lat miało miejsce pięć supercykli surowcowych, z kulminacją odpowiednio: u schyłku wojen napoleońskich (1814), podczas amerykańskiej wojny secesyjnej (1864), po I wojnie światowej (1920), w decydującej fazie zimnej wojny (1980) oraz u szczytu światowego kryzysu finansowego (2008).

Rynek metali odradza się po dekadzie „smuty”

Motorem tego ostatniego supercyklu, z pierwszej dekady tego stulecia, były Chiny, które rosły gospodarczo w zawrotnym tempie, przekraczającym 10 proc. w rocznie. To, czy będziemy mieli do czynienia z nowym supercyklem, zależy od tego, czy zielona rewolucja energetyczna w skali świata stanie się siłą napędową popytu na surowce na miarę gwałtownej ekspansji gospodarczej Chin sprzed kilkunastu lat i czy rozwinie się tak szybko, jak ona.

W latach 2000-2008 ceny surowców windował przede wszystkim gigantyczny popyt z wyrastających na potęgę Chin. Przemysł wydobywczy był w szczytowej formie, co sprzyjało także bogatym w kopaliny gospodarkom wschodzących. Jednocześnie tani i łatwo dostępny pieniądz dłużny oraz słabnący dolar rozdęły globalny rynek fuzji i przejęć w górnictwie i metalach z około 10 mld dol. w 2002 r. do nieco ponad 150 mld dol. w 2007 r. Wszystko zmieniło się w następnej dekadzie.

Od 2014 r. w górnictwie metali przemysłowych trwał swego rodzaju strajk, polegający na zahamowaniu nakładów inwestycyjnych, w wyniku czego rynek był mocno ostudzony, gdy w zeszłym roku weszliśmy w pandemię. Wtedy popyt i tak był stłumiony, więc dobrze się stało, ale teraz ruszył z kopyta i zanosi się na to, że jego lokomotywą będzie rozlewająca się po świecie idea zielonej transformacji.

Paradoks: energochłonne górnictwo metali skorzysta na zielonej transformacji

Rządowe programy stymulujące gospodarkę po okresie zamknięcia, zwłaszcza w USA, będą generować popyt na surowce. Optymizm inwestorów podgrzało ogłoszenie przez administrację prezydenta Joego Bidena inwestycji o wartości 2,25 bln dol. w ciągu następnych ośmiu lat w odnowę zestarzałej infrastruktury oraz transformację energetyczną, zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju. Modernizacja dróg, mostów czy linii kolejowych będzie wymagała wielkich dostaw metali przemysłowych, podobnie jak panele słoneczne, turbiny wiatrowe, pojazdy elektryczne i stacje do ładowania. Kto by pomyślał, że energochłonne górnictwo metali będzie beneficjentem transformacji klimatycznej!

Modernizacja dróg, mostów czy linii kolejowych będzie wymagała wielkich dostaw metali przemysłowych, podobnie jak panele słoneczne, turbiny wiatrowe, pojazdy elektryczne i stacje do ładowania.

Tę nową wersję amerykańskiego New Dealu dopełni popyt z Chin, z których pochodzi gros globalnego zapotrzebowania na surowce i które postanowiły zaprzyjaźnić się z ekologią po latach bycia z nią na bakier. Jeszcze przed pandemią uwidoczniła się tam tendencja do uniezależnienia się od rynków zagranicznych i transformacji w kierunku gospodarki napędzanej konsumpcją, co w sposób oczywisty powinno zmniejszyć popyt na surowce. Mimo to chiński pakiet bodźców fiskalnych w wysokości 6 bln juanów (~1,31 bln dol.), co stanowi 6 proc. PKB, przewiduje zaskakująco solidną alokację na surowcochłonny sektor budowlany. A to oznacza, że Pekin nadaje jednak priorytet sektorom surowcowym.

Cztery najważniejsze metale przemysłowe

Z punktu widzenia wielkości rynku liderem metali nieszlachetnych jest ruda żelaza, niezbędna do wytopu stali. W skali roku jej sprzedaż generuje około 225 mld dol., a ponieważ wydobycie jest kapitałochłonne, produkcja skupia się w rękach kilku podmiotów. Największym krajowym producentem (a zarazem odbiorcą) rudy żelaza, odpowiadającym za około połowę światowego wydobycia (i zużycia), są Chiny, przed Australią i Brazylią.

Na drugiej pozycji (130 mld dol. rocznie) plasuje się miedź, wykorzystywana w budownictwie i przewodach elektrycznych. Największym producentem miedzi jest Chile, a w dalszej kolejności Chiny i Peru. Natomiast największym konsumentem są znowu Chiny.

Trzecie miejsce, z rocznym wolumenem produkcji o wartości 90 mld dol. zajmuje aluminium , znajdujące zastosowanie w przemyśle lotniczym, a także w innych gałęziach przemysłu wymagających metali lekkich. Proces jego rafinacji z rudy boksytu jest bardzo energochłonny, dlatego też producenci lokują zakłady tam, gdzie energia elektryczna jest tania. Największym dostawcą (i konsumentem) aluminium są – a jakże – Chiny, przed Rosją, Kanadą i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi.

I wreszcie czwarty, z rynkiem o wartości 40 mld dol., jest nikiel, używany przede wszystkim do produkcji stali nierdzewnej. Brazylijski koncern Vale i rosyjski Norilsk Nickel to dwaj najwięksi producenci niklu, którzy razem odpowiadają za 23 proc. światowej produkcji. Natomiast dwaj najwięksi konsumenci to Chiny i Japonia.

Ceny metali idą w górę, inwestorzy szykują się do ataku

Notowania rudy żelaza są blisko szczytu sprzed dekady. Już wiadomo, że w cenie będą także miedź, nikiel, lit i kobalt. Zgodnie z aktualnymi prognozami w perspektywie roku 2030 wystąpią niedobory tych metali na poziomie ok. 20 proc. Cena miedzi wzrosła w wyniku zmniejszenia zapasów i zamrożenia nowych mocy produkcyjnych podczas pandemii. Popyt generuje rosnące wykorzystanie miedzi w Chinach w infrastrukturze i sektorach przemysłowych oraz ogólnoświatowy popyt ze strony rozwijającej się branży pojazdów elektrycznych. Presję cenową wywarła ponadto deklaracja lidera kampanii prezydenckiej w Peru w sprawie nacjonalizacji tamtejszego górnictwa.

Ceny surowców są skorelowane z inflacją. Gdy ich ceny idą w górę, rosną również ceny konsumpcyjne.

Nie wdając się w niuanse, przyjmuje się, że ceny surowców są skorelowane z inflacją. Gdy ich ceny idą w górę, rosną również ceny konsumpcyjne. Obecnie stopa inflacji w największych gospodarkach świata trzyma się znacznie poniżej poziomu 2 proc., uznawanej za docelową przez większość banków centralnych. Patrząc na zwyżkową tendencję amerykańskich obligacji długoterminowych (najbardziej narażonych na skutki inflacji), należy jednak spodziewać się jej wzrostu w skali ogólnoświatowej. Rentowność amerykańskich dziesięciolatek zawsze idzie w górę – jako rekompensata dla inwestorów – gdy rosną oczekiwania inflacyjne. Rynki oczekują, że bodźce fiskalne, mające rozruszać gospodarkę schłodzoną po pandemii, wywołają presję inflacyjną. Szczególnie w Stanach Zjednoczonych, gdzie łączna kwota trzech federalnych pakietów stymulacyjnych, z których ostatni został przyjęty przez Kongres w marcu, wyniosła 5 bln dol., czyli 25 proc. amerykańskiego PKB.

Tym bardziej inwestorzy będą chcieli ubiec rajdy cenowe na rynkach metali przemysłowych i ulokować tam środki w oczekiwaniu na łatwy zarobek. Już panują żywiołowe nastroje. Bloomberg Industrial Metals Index wzrósł o 60 proc. w ciągu ostatnich 12 miesięcy roku i osiągnął poziom, który nie był notowany od stycznia 2013 r. A to może wyzwolić automatyzm charakterystyczny dla samospełniającej się przepowiedni: w środowisku, w którym inwestorzy spodziewają się wznowienia cyklu, rentowność inwestycji i przychody producentów metali rzeczywiście powinny wzrosnąć. Z drugiej jednak strony przemysł wydobywczy, w tym metale, znajdzie się pod presją w związku ze zintensyfikowanym monitorowaniem czynników ESG (środowisko, społeczeństwo, zarządzanie).

 

Grażyna Śleszyńska – Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW, Instytutu Nauk Politycznych w Paryżu oraz Szkoły Głównej Handlowej (SGH). Specjalizuje się w analizie procesów politycznych i zjawisk makroekonomicznych. Przez wiele lat współtworzyła Forum Ekonomiczne w Krynicy, największe wydarzenie polityczno-biznesowe w Europie Środkowej. Współpracowała m. in. z redakcją miesięcznika „Polish Market”, z platformą inwestycyjną Emerging Europe Marketvenue oraz z portalem informacyjnym Forsal.pl.

Zdjęcie: (c) Envato

 

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane artykuły

Nowy Frankenstein: Chiny | Bogdan Góralczyk

Nowy Frankenstein: Chiny | Bogdan Góralczyk

Ta kwestia nie budzi już kontrowersji: dwoma największymi organizmami gospodarczymi na globie są USA i Chiny. Przedmiotem kontrowersji, sporów, a nawet zagrożeń jest natomiast kwestia, jak...