Strategia finansów rodziny na lata 2020-2023, cz. II

Dzisiaj druga część „Strategii finansów rodziny na lata 2020-2023”. O ile około tydzień temu zastanawialiśmy się nad głównymi przesłankami formułowania planu zarządzania finansami gospodarstwa domowego, tak dzisiaj zaproponujemy już konkretne wskazówki. Jak pamiętamy, głównym powodem podjęcia tematu była zapowiadany przez rząd wzrost płacy minimalnej do poziomu 4 000 zł brutto.

Zanim przejdziemy do tychże konkretów zacznijmy od pewnej przestrogi dla wszystkich – pozwólcie, że użyję tego sformułowania – finansowych lekkoduchów. Otóż bardzo wielu spośród nich obudzi się za cztery lata w przedziwnym położeniu. Otóż będą przecierać oczy, że choć mają potencjalnie dużo więcej pieniędzy przynajmniej w ujęciu nominalnym, to ich poziom życia wcale się nie zmienił. Dalej należą do tej samej klasy, czy też podklasy, społecznej. Ale za to „niewidzialna ręka rynku” zmusza ich, aby lepiej organizować swój czas i pracę. Dodatkowo muszą uczyć się nowych rzeczy, aby zaledwie utrzymać się na tym samym wyjściowym poziomie, który znają sprzed kilku lat. Jak to możliwe? Czyż więcej pieniędzy nie miało oznaczać lepszego, łatwiejszego życia?

Przypuszczam nawet, że wielu „ignorantów” w dziedzinie finansów pomyśli, że w pewnym stopniu zostali oszukani „sztuczką” podnoszenia płac minimalnych. W rzeczywistości jednak nie będzie w tym żadnego oszustwa, ale rezultat braku właściwej reakcji na zmiany. Mówiąc wprost są tam, gdzie są, bo zmarnowali szanse, która przed nimi stała otworem.

Większość z nas nie potrafi zarządzać finansami. Co z tego wynika?

Przechodząc do konkretów zacznijmy od abstrakcyjnego modelu finansowego. Zanim porozmawiamy o Polsce Anno Domini 2020, wyobraźmy sobie odciętą od świata wyspę zasobną we wszelkie dobra przydatne do życia, a zarazem posiadającą własną walutę np. muszelki morskie, które służą jako lokalna jednostka rozrachunkowa, czyli pieniądz. Na wyspie tej funkcjonuje dziesięć rodzin (rodów), które prowadzą duże gospodarstwa domowe. Każda rodzina jest pracowita i każda startuje od tego samego poziomu zamożności oraz konsumpcji.

Jednakże przyglądając się zwyczajom finansowym panującym na wyspie nieco dokładniej dowiadujemy się, że tylko trzy spośród dziesięciu rodzin potrafi „szanować muszelki”. Szanują, a więc przykładają starań, aby je liczyć, tj. planować i kontrolować ich wydawanie. Pozostałe siedem rodzin funkcjonuje według taktyki „łatwo przyszło, łatwo poszło”, „co zarobię, to przepuszczam”, „trzeba żyć chwilą”, „do grobu i tak nie weźmiesz, więc przejedź”. Czyli moglibyśmy powiedzieć, że tylko trzy na dziesięć rodzin liczy się z pieniądzem (ma taki zamiar), a zarazem liczą w praktyce te pieniądze!

Używajmy wyobraźni finansowej, aby poznać przyszłość

Teraz dla każdego, kto ma choć odrobinę wyobraźni finansowej będzie oczywiste, że wraz z upływem czasu trzy rodziny, które szacują pieniądze staną się bogatsze, niż pozostałe siedem. Choć na samym początku właśnie te trzy „liczące” rodziny wydawały się mniej zaradne, bo ograniczały konsumpcję, gdy inni „szaleli”, to z czasem właśnie one staną się zamożne. Mogą sobie zatem po okresie zaciskania pasa pozwolić na dużo więcej, niż pozostali, a i tak zostaje im więcej rezerw finansowych. Wydaje się to oczywiste, choć trochę abstrakcyjne, bo przecież taka wyspa nie istnieje!

Ale zaraz, zaraz! Czy przypadkiem w Polsce nie jest właśnie tak, jak na owej abstrakcyjnej wyspie? Czy przypadkiem nie więcej niż zaledwie 30% gospodarstw domowych ma wypracowane właściwe nawyki finansowe i zarazem rozumie podstawowe zagadnienia z dziedziny finansów osobistych? Czy Polska nie jest właśnie taką „makro-wyspą”, na której większość rodzin przepuszcza wszystkie pieniądze, które ma żyjąc według zasad „łatwo przyszło, łatwo poszło” itd.?

Jeśli tak jest, to podnoszenie płacy minimalnej w Polsce oznacza w praktyce gigantyczny strumień popytu konsumpcyjnego, który uwolni właśnie około 70% gospodarstw domowych! Rzeka pieniędzy zaleje rynki niemal w każdej branży. Wszystko co trzeba zrobić, to umiejętnie podstawić kubek zamiast sitka, aby je nałapać.

Zaciśnij pasa, gdy inni ruszą „podnosić poziom życia” rodziny!

Teraz z poziomu makro-abstrakcji przejdźmy na trudniejszy poziom w praktyce, czyli mikro-konkretów. Zdecydowana większość rodzin, która odczuje wzrost wynagrodzeń – a mówiliśmy w poprzedniej części, że wzrost płacy minimalnej uruchomi lawinę roszczeń płacowych w całej gospodarce (link) – ruszy na zakupy, aby natychmiastowo podnieść standard życia (konsumpcji) rodziny.

W wielu rodzinach padną tego typu argumenty: „No! Wreszcie nas stać na nowy samochód! Kupujemy!”, „Fantastycznie! Możemy pojechać na wycieczkę marzeń! Już zabukujmy bilety lotnicze!”, „Idą święta i wreszcie mamy pełny portfel! Zróbmy święta i sylwester, jakiego jeszcze nie było!”, „Jak długo można męczyć się z telewizorem 32 cale, skoro za zaledwie parę tysiączków można kupić nowiutki 70 calowy TiVi z wszelkimi bajerkami! Jedziemy do galerii handlowej!” I tak dalej i tak dalej! Wszyscy to znamy: łatwo (szybko) przyzwyczaić się do wyższego poziomu życia, dużo trudniej do niższego.

Handlowcy oczywiście w mgnieniu oka wyczują, co się dzieje. Ceny raczej nie będą spadać, ale pójdą w górę! Dlatego i Wasze wydatki wzrosną nawet, jeśli usilnie postanowicie nie brać udziału w tym zakupowym szaleństwie. Wzrosną koszty utrzymania, ale i presja społeczna na wydawanie pieniędzy będzie duża. Sąsiad zmienił samochód, więc może i my powinniśmy? Kolega w pracy kupuje wille na kredyt, a sprzedaje spłacone już mieszkanie – czy nie powinniśmy zrobić tak samo? Będą argumentować: taniej za metr kwadratowy już nie będzie, więc co tam z kosztem kredytu! Lećmy do banku, bo zabraknie kredytów hipotecznych!

To nie konsumpcja, ale inwestycje podnoszą poziom życia

Gorąco Was jednak zachęcam do tego, aby Wasz poziom życia i konsumpcji pozostał na dotychczasowym poziomie. Jeżeli to zrobicie uzyskacie wielką finansową przewagę nad innymi. Dodatkowe strumienie finansowe, które pojawią się także w Waszym gospodarstwie domowym pozwolą metodycznie przebudować model finansowy rodziny. Z gospodarstwa domowego nastawionego na teraźniejszość i konsumpcję, możecie stać się rodziną nastawioną na przyszłość, a więc zarabianie, oszczędzanie i inwestowanie. (Link do tematu: Dochód pasywny; link do tematu: Aktywne oszczędzanie; link do tematu: Inwestowanie w nieruchomości;  ponadto sprawdź spis treści bloga – link).

Powtórzę to raz jeszcze innymi słowami. Jeżeli utrzymasz styl życia na dotychczasowym poziomie w Waszej rodzinie, to będziecie w stanie przez cztery lata zbudować finansową trampolinę, która umożliwi Wam przeskoczenie (lub przynajmniej solidne przygotowanie) o klasę wyżej. Bardzo prawdopodobne, że z klasy niższej uda Ci się przeskoczyć do średniej, a z klasy średniej będziesz lepiej przygotowany, aby wskoczyć do wyższej.

Nie wierzysz w to? Zatem przygotuj się, że sam zobaczysz na własne oczy już w trakcie tych czterech lata, ilu zwykłym ludziom uda się to sprytne posunięcie! Wcale nie będą to jacyś wybitni geniusze, ale zwykli ludzie, którzy po prostu zauważyli, że nagle można oszczędzać i inwestować pomimo tego, że ma się dwójkę lub trójkę dzieci na utrzymaniu.

Rozwiązywanie paradoksów finansów rodziny w praktyce

Zatem podstawowy paradoks finansów prywatnych, a więc także finansów rodziny, polega na tym, że natychmiastowa konsumpcja daje jedynie krótkotrwałe złudzenie dobrobytu. Kto chce trwałego podniesienia poziomu konsumpcji musi okresowo wyrzec się tego, co w zasięgu jego zdolności zakupowych (także kredytowych). Chcesz mieć lepiej w przyszłości, musisz wyrzec się bieżących przyjemności. To takie proste, ale w praktyce szalenie trudne, dla tych którzy nie mają właściwych nawyków finansowych oraz rozwiniętej tzw. inteligencji finansowej lub świadomości finansowej.

Trudne w praktyce, bo pozornie sprzeczne wewnętrznie. To tak jakbyś brał kąpiel pod prysznicem i chcąc uzyskać cieplejszą wodę musiał najpierw okresowo zastąpić ją zimną, aby po dłuższej chwili uzyskać trwały strumień ciepłej. Dlatego zdecydowana większość ludzi się na tym zadaniu „wyłoży”. Pomyślą „przyczyna-skutek”: chcę ciepłej wody, więc odkręcam ciepłą wodę. Jednakże ta za szybko odkręcona ciepła woda kończy się momentalnie i potem leci już cały czas zimna. Czyli bez swoistej cierpliwości finansowej uzyskujemy efekt odwrotny od oczekiwanego.

Właśnie dlatego tak trudno wdrożyć w praktyce nowe nawyki finansowe w okresie „normalnym” dla przeciętnej rodziny. Za to nadzwyczajną szansę tworzą właśnie okresy skokowego przyrostu dochodów (przychodów) rodziny. Taka szansa dla większości Polaków, jaką funduje nam rządowy plan zwiększenia płacy minimalnej, nie pojawi się bardzo, bardzo długo. Zatem lata 2020-2023 w niełatwym zadaniu naprawy nawyków finansowych rodziny oraz przebudowy modelu finansowego gospodarstwa domowego będą bardzo sprzyjające. Dla wielu mogą być po prostu przełomowe!

Zacznijcie regularnie rozmawiać o finansach rodziny!

Gospodarstwo domowe to zazwyczaj kilka osób żyjących razem. Zatem finanse rodziny to kilka punktów widzenia rzeczywistości. Inaczej widzą problem dorośli i dzieci. Nawet małżonkowie mają inne doświadczenia i predyspozycje. Trzeba regularnie rozmawiać o finansach, aby zbudować wspólny plan, a zarazem front działania. Nie jest to łatwe! Mimo to, gorąco zachęcam Was, aby w nadchodzących latach zbudować pierwszy nawyk finansowy – comiesięcznych rozmów o finansach rodziny i jej życiowych celach. W trakcie tych rozmów niech każdy się wypowie, co jest dla niego ważne.

Razem dyskutując uczcie się finansów rodziny. Budujcie zdrowe nawyki finansowe. Niech każdy stara się rozwijać, uczyć, oszczędzać i inwestować. Uczcie dzieci systemu słoików (link). Uczcie młodzież pracować oraz określać realne cele życiowe i finansowe (link). Uczmy się budżetowania krótkookresowego i długookresowego (link). Spróbujcie jasno zidentyfikować obecny model finansowy Waszej rodziny (link) – skąd bierzecie pieniądze i jak je wydajecie. Zdefiniujcie docelowy idealny model finansów rodziny (Inspiracja tutaj: link). Pamiętajcie przy tym, że dobrze przemyślane marzenia potrafią się zamienić w rzeczywistość, o ile im pomożemy konsekwentnymi działaniami.

Zacznijcie planować mniejsze i większe wydatki!

Jeśli nie wiecie od czego zacząć rodzinne dyskusje o finansach, to zróbcie w ten sposób! Spróbujcie „na start” odbyć razem krótki kurs finansowy wynotowując hasłowo wszystkie obszary finansów rodziny, które Waszym zdaniem wymagają poprawy (naprawy). Dodatkowo wynotujcie z kursu wszystkie drobne triki finansowe (lub narzędzia), które w szybki sposób umożliwiają budowę zdrowych nawyków finansowych.

Świetny na start – nie tylko dla pojedynczych osób, ale i całych rodzin – może być mój kurs finansowy on-line „FINANSE OSOBISTE, krok po kroku, od Zera do Milionera” (link). Cieszy się on dużym powodzeniem i ma wysokie recenzje zadowolonych użytkowników, a zarazem jest w bardzo przystępnej cenie ze 100% gwarancją satysfakcji (lub zwrot pieniędzy)!

Po pierwszych rodzinnych „meetingach” finansowych zaprojektujcie razem proste narzędzia do monitoringu finansów gospodarstwa domowego. Możecie to zrobić w tradycyjnym zeszycie lub arkuszu kalkulacyjnym „Excel”. Mierzcie co miesiąc poziom przychodów i oszczędności. Dzieląc miesięczny przyrost oszczędności przez miesięczne przychody obliczajcie Wasz wskaźnik oszczędności. Informuje on Was jasno, ile groszy z każdej zarobionej złotówki przeznaczacie na przyszłość, czyli rezerwy, oszczędności i inwestycje. Dalej zacznijcie budować średniookresowy portfel lokat bankowych (link).

[Tutaj przerwiemy ten wpis. Za około tydzień ukaże się kolejna trzecia część „Strategii finansów rodziny”. Ale już teraz możecie skorzystać z promocyjnego kuponu na UDEMY. W tym celu należy kliknąć link poniżej i już na stronie wpisać KOD „RODZINA2020”:

https://www.udemy.com/course/finanse-od-podstaw-dla-kazdego/?couponCode=RODZINA2020

Kod „RODZINA2020” daje Wam duży rabat i będzie ważny do końca 2019 roku.]

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *