[JOB#031] Ach! Te podatki! Jak je polubić?

Dzisiejszy 31. odcinek seminarium „Jak Osiągnąć Bogactwo” dedykujemy podatkom. Jak pamiętacie wcześniej z 25. odcinka (link tutaj) poświęconego Benjaminowi Franklinowiw życiu pewne są tylko dwie rzeczy – śmierć i podatki”. Zatem darząc do wolności finansowej nie możemy pominąć tego elementu.

Nie lubisz płacić podatków? To je polub! Zapłacisz mniej!

W tym odcinku próbuję Was przekonać do polubienia rozliczania własnych podatków zgodnie z następującą filozofią. Jeżeli coś jest nieprzyjemne, ale nie można tego ominąć, to może warto spróbować to polubić?

Polubienie, a mówiąc bardziej precyzyjnie „zrozumienie” podatków daje wymierne korzyści. Zaczynamy bowiem uważnie monitorować system prawno-podatkowy po to, aby znaleźć najkorzystniejsze konstrukcje podatkowe w naszej sytuacji życiowej. Podatki płacić musimy, ale to wcale nie oznacza, że nie powinniśmy starać się płacić jak najniższych podatków. Oczywiście wszystko zgodnie z literą prawa 🙂

Seminarzyści seminarium „Jak Osiągnąć Bogactwo” odnoszą pierwsze zwycięstwa!

Bardzo miło mi poinformować, że zaczynacie zauważać pierwsze zmiany w swoim podejściu do zarządzania pieniędzmi i nie tylko. To bardzo cenne, że zaczynacie się dzielić tymi informacjami ze mną i innymi. Ostatnio otrzymałem e-mail od jednego z moich studentów, z którym miałem w semestrze zimowym fakultatywny przedmiot „Podstawy ekonomii i przedsiębiorczości”. Tenże student kierunku nieekonomicznego, z którym obecnie nie mam żadnych zajęć, we fragmencie listu do mnie pisze:

„(…) zajęcia z Panem na uczelni, śledzenie Pana kanału YT oraz lektura Vademecum kazały mi poważnie pochylić się nad stanem finansów i towarzyszącymi nawykami właśnie.
Dlatego też założyłem księgę, w której prowadzę ewidencję przychodów i wydatków. Przez ostatnie 2 miesiące niezgodność po miesięcznych podsumowaniach utrzymywała się na poziomie 5zł – zapisywałem dosłownie każdy paragon, każdy wydatek.
Sięgnąłem również po wspomnianą wyżej książkę traktującą o nawykach
[LN: chodzi tutaj o książkę „Siła Nawyku” C. Duhigga, której jeszcze nie czytałem, ale z relacji innych wiem, że może być tego warta]. Mało tego, bez dwóch zdań mogę przyznać, że zainspirował mnie Pan do tego, by rzucić nikotynę i znacznie ograniczyć spożycie wina (które uwielbiam, ale sensowne wina, jak wiadomo, kosztują). Trwa to niecały miesiąc, ale czuję się z tym wspaniale (i mój portfel też!). Dziękuję za inspirację, bo to Pan zapoczątkował cały ten łańcuch zmian.”

Teraz trzeba trzymać kciuki za tego seminarzystę, aby pierwsze sukcesy udało mu się przekuć w silny nawyk gwarantujący sukces w kolejnych latach. To przecież wciąż dwudziestoparolatek mający całe życie przed sobą! Myślę, że jest on na dobrej drodze do wolności finansowej, gdyż namacalnie doświadczył, że samodyscyplina finansowa przynosi fantastyczne rezultaty! Zatem trzymamy kciuki i czekamy na kolejne relacje „z frontu”!

Odwiedziny byłych studentek z Pilzna, czyli „cztery Pilźnianki”

Ostatnio na weekendowym zjeździe na uczelni zupełnie nieoczekiwanie odwiedziły mnie byłe studentki, które niegdyś pisały u mnie swoje prace licencjackie. Pragnę podkreślić, że obecnie nie mam z nimi żadnych zajęć, ani nie jestem promotorem ich kolejnych prac. Zatem dziewczyny nie miały żadnego interesu, aby mnie odwiedzić, a tym bardziej, aby przychodzić do mnie z małym tortem. A jednak przyszły! Dlaczego?

Może dlatego, że bardzo szanuję studentów studiów zaocznych. Traktuję ich wszystkich, jak moich prywatnych klientów, którzy z własnych pieniędzy płacą za studia, a tym samym za moje wykłady i ćwiczenia. Właśnie dlatego staram się do nich docierać bardziej, jako inspirujący doradca, niż wykładowca akademicki.

Nota bene, jak ponad rok temu przychodziły do mnie na seminarium licencjackie cztery, rozgadane i cały czas uśmiechnięte seminarzystki, czyli owe „cztery Pilźnianki”, to typowe role akademickie ulegały totalnemu odwróceniu. To one ciągle mówiły, a ja nic do powiedzenia nie miałem 😉 Może stąd ta nagroda w postaci małego tortu? 😀 Tort oczywiście zjedliśmy razem w uczelnianym bistro popijając wyśmienitą kawą.

Moje szkolenia w Pałacu w Olszanicy

W ramach unijnych szkoleń z zakresu przedsiębiorczości w sektorze turystyki zostałem zaangażowany do poprowadzenia dwugodzinnego bloku o finansach osobistych i mikro-przedsiębiorczości. Poniżej zamieszczam kilka fotek.

Grupa szkoleniowa była bardzo kontaktowa i mam nadzieję, że sporo im się udało wynieść z tych szkoleń. W tym obszarze mojej działalności przyjąłem następującą zasadę. Nie chodzi mi o jednorazowe przeprowadzenie szkolenia i zainkasowanie pieniędzy. To potrafiłby chyba niemal każdy.

Dla mnie jest to raczej pierwszy kontakt, w ramach którego m.in. deklaruję, że jestem do dalszej dyspozycji on-line. Jadąc na szkolenie staram się także zadać samemu sobie proste pytanie: „co mogę zrobić lub powiedzieć, aby moje szkolenie było naprawdę inspirujące, ważne dla tych ludzi i zostawiło w nich trwały ślad?” Czy mi się to udaje? 😉

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *