Finanse dla dzieci, czyli finansowe pszczółki, finansowe mrówki

Przy okazji moich propozycji dotyczących edukacji finansowej dla szkół przed okrągłym stołem ws. oświaty miałem możliwość przeprowadzenia eksperymentalnej lekcji finansów osobistych dla najmłodszych. W zajęciach zorganizowanych na PWSZ Sanok w ramach „Akademii Małego Żaka” wzięło udział dwadzieścioro dzieci w wieku 7-9 lat. Zaznaczę, że żadnego z tych dzieci nie znałem przed lekcją. Przyznam, że zajęcia były dla mnie dużym wyzwaniem, ponieważ nigdy wcześniej nie miałem możliwości stanąć przed tak młodym i wymagającym audytorium. Bałem się tej lekcji! Takie dzieci naprawdę trzeba umieć zainteresować, aby wysiedziały na zajęciach. Generalnie z zajęć wróciłem bardzo podbudowany. Dzieciom lekcja się bardzo podobała, a mnie utwierdziła w przekonaniu, że edukację finansową spokojnie można zaczynać w szkołach publicznych w wieku 7 lat.

Przebieg (scenariusz) lekcji o finansach osobistych dla 7-latków

Tym razem nie zaprezentuję gotowego scenariusza lekcji, jak za pierwszym razem (tutaj link). Będzie to po prostu pisemna relacja, którą dodatkowo można uzupełnić o oglądanie wideo na Youtube. Przygotowane scenariusze lekcji o finansach osobistych, które będę publikował w najbliższym czasie dedykowane są młodzieży. Zatem tym razem jest to jedna lekcja dla najmłodszych, na co wskazuje już sam tytuł „Finansowe pszczółki, finansowe mrówki”.

Zacząłem od przedstawienia się dzieciom. Ponieważ jestem doktorem nauk ekonomicznych zarysowałem analogię pomiędzy medycyną a ekonomią, między doktorem „od zdrowia” a doktorem „od finansów”. Każdy nauczyciel (rodzic) może znaleźć swój punkt wyjścia takiej edukacji finansowej. Nie trzeba być ekonomistą, księgowym, bankowcem, finansistą, dyrektorem itd. Wystarczy mieć pozytywne doświadczenia w dziedzinie gospodarowania pieniędzmi, pozytywne doświadczenia w budowaniu zdrowych nawyków finansowych. Wystarczy zatem chcieć!

Nawyk odraczania przyjemności a sukces finansowy w życiu

Czas dla dzieci płynie inaczej niż dla dorosłych. Eksperymenty psychologiczne zwane „test marshmallows” pokazują nawet, że najmłodsze dzieci nie są w stanie odroczyć przyjemności chociażby o kilka chwil. Tej trudnej umiejętności uczymy się dorastając. W życiu dorosłym najczęściej sukcesu finansowy osiągają ci, którzy potrafią zapanować nad potrzebą natychmiastowej gratyfikacji, szybkiej przyjemności. Przedsiębiorca musi umieć podejmować ryzyko pracy bez szybkiego wynagrodzenia. Finansista, bankier musi umieć czekać na odsetki. Pracownik w korporacji musi umieć pracować i czekać na awans. Dlatego od najmłodszych lat powinniśmy kształtować ten nawyk ekonomiczno-finansowy w dzieciach.

W ramach lekcji postawiłem dzieci przed trudnym, jak na ich wiek, problem decyzyjnym. Każde dziecko na początku zajęć otrzymało po jednym cukierku. Powiedziałem, że w finansach trzeba dotrzymywać umów, kontraktów. Nasza umowa była następująca. Każde dziecko, które nie zje swojego cukierka do końca zajęć, otrzyma 2-3 dodatkowe cukierki. Dla dorosłego dylemat jest oczywisty. Dla 7-latków nie jest to łatwe zadanie. Z wyprzedzeniem dodam, że około 80% dzieci powstrzymało się od natychmiastowej konsumpcji i otrzymał obiecane nagrody. Tym, którym się to nie udało, przypadły nagrody pocieszenia po 1 cukierku.

Pszczółka Maja, truteń Gucio oraz cykl życia pszczół

Następnie odwołałem się do bajki, która znałem z dzieciństwa o pszczółce Mai. Przypomniałem „zalety ekonomiczne” pszczółki. To że była ona pracowita, pomysłowa, optymistyczna, pomocna i lubiana. W opozycji do Mai przypomniałem sympatycznego trutnia Gucia. Gucio, jak pamiętamy, nie był tytanem pracy i uwielbiał drzemki.

Wskazując na zalety Mai zwróciłem uwagę dzieci na wielość dóbr (towarów i usług), które są wokół nas i służą do codziennego użytku. Telefony, ubranka, buty, ołówki, zeszyty, ławki, tablice itd. Wszystkie te przedmioty czynią nasz świat i życie lepszym. Doszliśmy razem z dziećmi do wniosku, że te dobra wytworzyli właśnie tacy ludzie, jak pszczółka Maja. Z drugiej strony zwróciłem uwagę, że gdyby w naszym mieście i regionie mieszkali tylko i wyłączenie ludzie pokroju leniwego trutnia Gucia, to nasz świat byłby bardzo ubogi w różnego rodzaju dobra i usługi. Nikt nie chciałby pracować i wytwarzać. Zwróćmy zatem uwagę, że przedsiębiorcy i pracownicy nie tylko gonią za pieniądzem, ale także, a może przede wszystkim, wytwarzają dobra i usługi, kreując dobrobyt.

Potem zastanowiliśmy się, jak wygląda życie pszczoły w ulu. Otóż ma ono swoje etapy od niedojrzałości przez okresy wykonywania charakterystycznych prac. Najpierw pszczoła sprząta, potem buduje plaster, karmi, broni, aż staje się żywicielką zbierającą nektar poza ulem. Zbierając nektar z kwiatów pełni bardzo ważną funkcję w przyrodzie – zapyla kwiaty. Znowu jest tu piękna analogia do działalności przedsiębiorcy. Na pozór wydaje się, że „lata” on tylko za pieniędzmi (nektarem), a w rzeczywistości kreuje dobrobyt dla innych wytwarzając produkty i usługi (zapyla kwiaty).

Teraz mogliśmy skłonić dzieci do refleksji o ich przyszłym życiu w kontekście ekonomiczno-finansowym. Na każdym etapie życia możemy budować określone nawyki finansowe, które będą procentować w przyszłości. Choć na pozór wydaje się to odległe od podstaw ekonomii, to jednak twierdzę, że w dzieciństwie trzeba nauczyć się podstaw samodzielności, porządku i higieny. W szkole warto nauczyć się liczyć, pisać, języków obcych, technologii informacyjnych oraz budowania relacji. Dalej w szkole i na studiach musimy nauczyć się zawodu, ale także należałoby się nauczyć zdrowych nawyków finansowych. W życiu dorosłym zaś korzystamy z tych kompetencji dla siebie i własnych rodzin.

Na marginesie jest to fascynujące, że pszczoła kończy swój pracowity żywot poza ulem. W swój ostatni lot wylatuje z takim samym impetem, jak w każdy inny. Czy marząc o swojej całkowicie biernej emeryturze nie popełniamy zatem jakiegoś błędu?

Trzy słoiki na przyjemności, inwestycje i datki

Następnie przeszliśmy do zdań praktycznych. Każde dziecko otrzymało kartkę papieru z nadrukiem trzech słoików. Aby dzieci zrozumiały szybko, o co chodzi, nawiązałem do oszczędzania w śwince skarbonce. Powiedziałem, że oszczędzanie w śwince jest dobre, ale jeszcze lepsze jest składanie pieniążków do trzech słoików. Ponieważ każdy z nich ma inne przeznaczenie, dlatego uczy nas to budżetowania lub planowania finansowego.

Wraz z kolegą zaczęliśmy rozdawać dzieciom banknoty do zabawy. Zadaniem dzieci było dzielić pieniądze pomiędzy trzy słoiki. Najpierw zrobiliśmy to z małymi nominałami (10 zł, 20 zł, 50 zł). Ponieważ dzieci świetnie poradziły sobie z drobnymi kwotami, zaczęliśmy rozdawać duże nominały (100 zł, 200 zł). W ten sposób staraliśmy się pokazać dzieciom, że zarządzanie finansami w praktyce podlega niezmiennym prawom. Jeśli nauczymy się skutecznie zarządzać małymi pieniędzmi, to w konsekwencji tego w naszym portfelu pojawią się większe pieniądze. Staniem zatem przed tym samym zadaniem decyzyjnym, ale finansowo „wskoczymy” na wyższy poziom.

Odbyła się także otwarta dyskusja, na co dzieci mogłyby przeznaczyć pieniądze z poszczególnych słoików. Najłatwiej było najmłodszym zdefiniować zachcianki. Były także bardzo pomysłowe, jeżeli chodzi o dobroczynność i pomoc innym ludziom. Najtrudniej było z inwestycjami, ale także ten temat został przedyskutowany.

Czy rower to konsumpcja, czy inwestycja?

Udało się nam także porozmawiać z dziećmi o inwestowaniu. Zaraz gdy pojawiło się to pojęcie, dzieci pytały: co to takiego? Starałem się to zagadnienie dzieciom wyjaśnić na przykładzie zakupu roweru. Jeżeli dziecko kupi rower tylko po to, aby jeździć nim dla zabawy, to jest to „przyjemność”, „wydatek”, „konsumpcja”. Jednakże gdyby w starszym wieku ten sam rower służył dziecku do rozwożenia gazet, pizzy, przysyłek kurierskich w mieście, to wówczas byłaby to właśnie inwestycja itd.

Z perspektywy dziecka inwestycją powinna być też szeroko rozumiana nauka oraz zdobywanie umiejętności praktycznych. Inwestycją mogą być też instrumenty finansowe, które dziecko korzystając z pomocy rodziców może nabywać. Dorastające dziecko ma przed sobą wiele lat do osiągnięcia dojrzałości. Taki okres kilkunastu lat jest idealnym sposobem, aby zrozumieć czym jest długookresowe inwestowanie w akcje dużych spółek giełdowych. Ja sam kiedyś z okazji pamiątki komunijnej dziecka w rodzinie kupiłem zamiast prezentu kilka akcji dużego banku i spółki paliwowej na rachunek maklerski rodzica. Dzisiaj, po kilkunastu latach, te akcje są warte kilkakrotnie więcej!

Ponadto inwestycją mogą być wszelkie narzędzia pracy, sprzęt komputerowy, o ile nie służą tylko i wyłącznie zabawie. Oczywiście dzieciom bardzo trudno będzie od razu w pełni zrozumieć znaczenie inwestycji w finansach osobistych. Nie ma się co dziwić. Wszakże nierzadko sami dorośli nie rozumieją tego pojęcia w praktyce. Jednakże od czegoś trzeba zacząć.

Ekonomiczna bajka La Fontaine’a „Konik polny i mrówka

Ponieważ w tytule lekcji obok finansowych pszczółek wystąpiły także mrówki, dzieci zaczęły się dopominać również o te drugie. Dlatego przedstawiłem im własnymi słowami treść i morał następującej bajki:

Niepomny jutra, płochy i swawolny,
Przez całe lato śpiewał konik polny.

Lecz przyszła zima, śniegi, zawieruchy –
Gorzko zapłakał biedaczek. ”Gdybyż choć jaki robaczek.
Gdyby choć skrzydełko muchy
Wpadło mi w łapki… miałbym bal nie lada!”

To myśląc, głodny, zbiera sił ostatki,
Idzie do mrówki sąsiadki
I tak powiada:
„Pożycz mi, proszę, kilka ziarn żyta;
Da Bóg doczekać przyszłego zbioru,
Oddam z procentem – słowo honoru!”

Lecz mrówka skąpa i nieużyta
(Jest to najmniejsza jej wada)
Pyta sąsiada:

„Cóżeś porabiał przez lato,
Gdy żebrzesz w zimowej porze?”

„Śpiewałem sobie.” – „Więc za to
Tańcujże teraz, nieboże!”

Uważam, że jest to świetna bajka, która uczy najmłodszych przezorności, odpowiedzialności, gospodarności, a nawet zarządzania czasem. Warto sięgnąć także po inne bajki tego autora i czytać je jak najczęściej z dziećmi!

Synergia zasobów ekonomicznych, czyli kiedy „2+2=5”

Chciałem z dziećmi także przedyskutować temat synergii ekonomicznej. Co prawda mogłoby to wywołać lawinę pytań na następnej lekcji matematyki w szkole, ale wydaje mi się że już w tym wieku można ten temat podejmować. Bo rzeczywiście temat ten nawet w narracji dowcipów lokowany jest już w okresie szkoły podstawowej.

Sam ostatnio słyszałem go w następującej wersji. Pani na matematyce zapytała chłopca, którego tata był bardzo skutecznym przedsiębiorcom, ile jest „2+2”? Chłopczyk popatrzał na nią i odpowiedział pytaniem: „a chodzi Pani o kupno, czy sprzedaż?” Bo rzeczywiście w rachunku kosztów przedsiębiorstwa „2+2=4”. Jednakże, gdy przedsiębiorstwo kalkuluje ofertę dla klienta wówczas „2+2=5”, a czasami nawet „2+2=7” i więcej. Nie dziwmy się! Dzieje się tak w każdym przedsiębiorstwie na całym świecie, które nie generuje strat finansowych, ale zyski.

Problem paradoksalnego braku równowagi równania można także tłumaczyć istnieniem niematerialnego składnika kapitału intelektualnego przedsiębiorcy, który może być replikowany niemalże w nieskończoność. Składnik ten nigdy się nie zużywa choć jest powielany i sprzedawany. Wiedza ma bowiem nieograniczona podzielność. Dlatego też tkwi w niej największy potencjał gospodarczy.

Niestety, tym razem tego elementu nie udało mi się przedstawić i przedyskutować z dziećmi. Wierzę jednak, że można go przedstawić w atrakcyjny dla dzieci sposób. Wystarczy na tablicy przedstawić koszty wytwarzania i cenę sprzedaży cukierków, zabawek, deskorolki itd.

Proszę o uwagi, czy lekcja na Youtube spełnia Wasze oczekiwania. Bardzo proszę o poprawki i komentarze. Następny odcinek na blogu/vlogu będzie poświęcony innym tematom. Mój blog/vlog nie jest dedykowany wyłączenie rodzicom i nauczycielom. Na pewno jednak wkrótce w okresie letnim pojawią się kolejne scenariusze lekcji finansów osobistych dla młodzieży.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *